Czarna porcelana zachowuje się inaczej niż biała. Nie odbija światła równomiernie, tylko je wciąga, a potem oddaje wąską, twardą smugą tam, gdzie powierzchnia jest najbardziej wypukła. Na takim tle wystarczy pas rytego srebra, żeby cały przedmiot ożył. To właśnie obietnica linii Porcelaine Noire: czerni, która jest materiałem, nie tylko kolorem.

Rosenthal nazywał tę porcelanę w katalogach „czarnym złotem". Określenie nie jest przesadą marketingową, lecz opisem roli, jaką czerni wyznaczono: ma eksponować formę i powierzchnię mocniej, niż potrafi to biel.

Studio-linie: gdy Rosenthal zaprosił projektantów

Żeby zrozumieć Porcelaine Noire, trzeba cofnąć się do 1961 roku. Wtedy Philip Rosenthal ogłosił koncept studio-linie: porcelany tworzonej z zewnętrznymi projektantami z całego świata, a nie wyłącznie przez fabryczne biuro wzornicze. To była zmiana filozofii. Wytwórnia z Selb w Bawarii zaczęła działać trochę jak wydawca, który zaprasza autorów.

Lista nazwisk robi wrażenie: Raymond Loewy, Timo Sarpaneva, Tapio Wirkkala, Björn Wiinblad. Walter Gropius, współtwórca Bauhausu, zaprojektował dla Rosenthala nie tylko serwis TAC (1969), ale i budynek fabryki w Selb (1967). Porcelaine Noire była częścią tego świata: czarną odmianą studio-linie, w której pracowali między innymi Werner Uhl, Martin Freyer, Lino Sabattini i Johan van Loon.

Porcelaine Noire: czerń jako tworzywo

Linia obejmowała głównie wazony i obiekty dekoracyjne, rzadziej zastawę. Powstawała w dwóch fakturach: matowej i wysoko połyskliwej. Mat pochłania światło i podkreśla bryłę, połysk zamienia ściankę w ciemne lustro. Część przedmiotów łączono z dekorem srebrnym, platynowym lub złotym, czasem z reliefem.

Datowanie pojedynczego egzemplarza bywa trudne. Linia funkcjonowała w latach 70. i 80., a samo „Germany" na spodzie nie zawęża daty, bo Rosenthal używał tego oznaczenia przez dziesięciolecia. Pewniejszą wskazówką jest napis „studio-linie", który pojawia się na denkach produkcji z lat 1972 do 1991.

Czy wiesz, że...

Jedną z czołowych projektantek Rosenthala była Elsa Fischer-Treyden, urodzona w Moskwie w 1901 roku. Wzornictwa przemysłowego uczyła się u Wilhelma Wagenfelda, wychowanka Bauhausu, jednego z najważniejszych projektantów niemieckich XX wieku. To znaczy, że myślenie Bauhausu trafiało do bawarskiej porcelany nie przez teorię, lecz przez bezpośrednią naukę u mistrza.

Elsa Fischer-Treyden: ręka, która prowadziła kierunek

Fischer-Treyden studiowała malarstwo i ceramikę w Akademii Sztuk Pięknych w Berlinie. Z Rosenthalem związała się w 1952 roku, a już od 1953 nadzorowała kluczowe kierunki wzornicze całej wytwórni, pełniąc rolę łącznika między zapraszanymi projektantami a fabryką. Była więc jednocześnie twórczynią i kuratorką cudzych projektów.

Spod jej ręki wyszły między innymi serwis Fortuna (1957) i seria szkła Fuga, inspirowana naturalnym kształtem tulipana, nagrodzona Federalną Nagrodą za Dobrą Formę. Należała do Deutscher Werkbund. Jej podpis na spodzie wazonu to nie ozdoba, lecz pełnoprawna sygnatura projektancka, w tej samej pozycji, w której Rosenthal umieszczał nazwiska Nairac czy Wiinblada.

Handgemalt: ślad konkretnej dłoni

Na wielu czarnych wazonach pojawia się złoty napis „Handgemalt", czyli „malowane ręcznie", a obok nazwisko dekoratora. Srebrne pasmo nie jest kalkomanią. Ryte rowki i nakładane srebro opracowywano i sygnowano osobiście, dlatego dwa pozornie identyczne egzemplarze nigdy nie są w pełni takie same. Na części wazonów widnieje nazwisko H. Dreslera, dekoratora związanego z tą odmianą czarnej porcelany.

Wskazówka od eksperta

Czytaj całą sygnaturę po kolei: korona Rosenthal, napis PORCELAINE NOIRE, oznaczenie GERMANY, odręczny podpis projektanta, a niżej złote „Handgemalt" z nazwiskiem dekoratora i numerem modelu. Komplet marki, linii, sygnatury i podpisu dekoratora to najwyższy poziom potwierdzenia w zbiorach studio-linie. Nie próbuj zawężać daty na podstawie samego „Germany": to oznaczenie funkcjonowało zbyt długo, by cokolwiek przesądzać.

Dlaczego kolekcjonerzy wracają do czarnej porcelany

Porcelaine Noire ma dziś stabilny krąg odbiorców. Łączy modernistyczną, rzeźbiarską formę z rozpoznawalną marką i czytelnym systemem sygnatur, a czerń wpisuje się w bardzo różne wnętrza. Ceny ofertowe wahają się od kilkudziesięciu do kilku tysięcy złotych w zależności od projektanta, formy i dekoru, przy czym egzemplarze ręcznie wykańczane i sygnowane cenione są wyraźnie wyżej niż gładkie.

Jeśli chcesz zobaczyć tę linię na konkretnym przykładzie, w naszej kolekcji znajdziesz wazon Rosenthal Porcelaine Noire z ręcznie wykańczanym srebrnym dekorem, sygnowany przez Elsę Fischer-Treyden, z podpisem dekoratora H. Dreslera na spodzie.

Czarna porcelana nie udaje niczego innego. Jest dokładnie tym, czym chce być: powierzchnią, formą i jednym pasem światła, który zdradza, że ktoś dotknął tego przedmiotu ręką.

Najczęstsze pytania

Czym jest Rosenthal Porcelaine Noire?

To czarna porcelana z linii studyjnej Rosenthala z lat 70., którą firma nazywała „czarnym złotem”. Zdobiono ją rytymi, ręcznie wykańczanymi dekorami, często srebrnymi.

Kto zaprojektował Porcelaine Noire?

Elsa Fischer-Treyden (1901–1995), projektantka urodzona w Moskwie, związana z Rosenthalem i kształcona w kręgu tradycji Bauhausu.

Po czym rozpoznać oryginał?

Po głębokiej czerni masy, ręcznie wykańczanym rytym dekorze oraz sygnaturze Rosenthal Studio-Linie na spodzie.